To nie „kobiece" domagać się zaspokajania własnych potrzeb czy też obstawać przy swoich przekonaniach i interesach. Rozpowszechnienie obraźliwych słów, określających kobiety postępujące wbrew tym zasadom jako „kastrujące", „dominujące", „wymagające", „pewne siebie" i „histeryczne", wskazuje tylko na siłę reakcji, jakie wzbudzić może zlekceważenie wymagań kobiecości. Samouszkodzenie częstokroć jest próbą uzyskania (a być może i proklamowania) choćby minimum poczucia kontroli nad własnym życiem, bywa też sposobem wyrażania i/lub karania siebie za własne potrzeby emocjonalne. Dlatego stosowane wobec kobiet zakazy społeczne dotyczące ich aktywnego i werbalnego domagania się szacunku do siebie i własnych potrzeb mają ogromne znaczenie. Narzuca się zachowaniu kobiet wiele wymagań i ograniczeń, często ze sobą sprzecznych. Zadaniem kobiety jest bycie delikatną, cichą, pasywną i troskliwą, miłą dla innych i przedkładającą ich potrzeby nad własne. Jednak kobieta „ofiara" zasługuje już tylko na pogardę. Zadaniem kobiety jest ponoć dbanie o dobre funkcjonowanie małżeństwa czy związku i „trwanie przy jednym mężczyźnie", a jednak często o kobiecie żyjącej z brutalnym mężem mówi się, że sama jest sobie winna.